PIELGRZYM

1
Puśćcie mnie! puśćcie w podwórzec zamkowy,
Pysznych podwojów odsuńcie wrzeciądze,
Śnieg zimny bije, świszczy wiatr grudniowy,
Zmokły, przeziębły - i błądzę, i błądzę.
2
Nie jestem cale natrętny podróżny,
Wszystko mam z sobą, nie pragnę jałmużny,
Wszakże ktokolwiek w tak okropnej nocy
Ma prawo ludzkiej zażądać pomocy.
3
Śniegiem zawiana znikła z oczu droga,
Tu pokutnika zaskoczyła zima,
Puśćcie mnie, puśćcie, zaklinam na Boga,
Błogosławieństwo odbierzcie pielgrzyma.
4
Wędruję z Rzymu, spólnej naszej matki,
Niosę odpusty i świętych ostatki,
Niechaj was o tym anieli ostrzegą,
Puśćcie mnie, puśćcie, przez miłość bliźniego.
5
Przelękły zając kryje się do nory,
Jeleń przy łani ucieka przez błonie,
Ja, biedny starzec zwątlony i chory,
Gdzież się, ach! gdzież się przed burzą uchronię?
6
Z rozgłośnym hukiem wre rzeka burzliwa,
Gniewna, wezbrana, w falach się rozpływa;
Popłynę przez nią, choć zimno i ciemno,
Gdybym litości nie wzbudził nade mną.
7
Pukam i darmo - żelazne podwoje,
Lecz twardsza od nich pana zamku dusza,
Gdy go bliźniego los ni lata moje,
Ni prośba w imię Boga nie porusza.
8
Zegnam cię! niechaj Pań ziemi i nieba
Przedłuża w łasce i szczęściu twe lata
I oby nigdy nie było ci trzeba
Żebrać na starość litości u świata.
9
O mury starca rozbiły się słowa,
Ale pań zamku nie będzie miał ciszy,
Ilekroć burza zaszumi grudniowa,
W poświstach wiatru znowu je usłyszy.
10
Bo gdy po nocy - z jutrzenką rumianą -
Mgły sponad wody podniosły się rano,
Falą rzucone pomiędzy opoki,
Zimne pielgrzyma znaleziono zwłoki


KOŁYSANKA RYCERSKA

Spij, dziecię! Twój ojciec rycerski był pań,
Twa matka matroną - z zacności ród znan;
Od zamku tych wrótni, jak spojrzeć li w krąg,
Dziedzicem ty jesteś tych lasów, tych łąk.
O ho ro, i ri ri, kadul gu lo!
O ho ro, i ri ri, kadul gu lo!

Nie lękaj się rogu, choć głośny to róg,
On stróżów li wzywa twych snów, twoich dróg:
Naciągną swe łuki, zrumienią miecz swój,
Do twojej kolebki nie dorwie się zbój.
O ho ro, i ri ri, kadul gu lo!
O ho ro, i ri ri, kadul gu lo!

Spij, dziecię, niedługo nadejdzie czas ten,
Gdy surma i bęben już przerwą twój sen!
Więc śpijże, mój luby, dopóki śpisz rad,
Dzień walki cię zbudzi, gdy dojdziesz do lat.
O ho ro, i ri ri, kadul gu lo!
O ho ro, i ri ri, kadul gu lo!


PIEŚŃ WOJENNA DONALDA DHU

Donuilda Dhu gromki śpiew,
Ten śpiew rycerny:
Zleć się na jego zew,
Konuilu wierny!
Czuj duch, ty klanie, czuj!
Słuchaj: grzmią rogi,
Wojenny wdziej mi strój,
Narodzie mnogi!
Od skalnych pędź tu ścian,
Rzuć jar głęboki,
Bitewny już gwiżdże tan,
Gwizd w Inwerloki.
Chodź z sercem, weź górski szal,
Co je okrywa;
Niech miecza pochwyci stal
Twa ręka żywa.
Stad licznych zostaw tłok
Poza ochroną;
W grób drogich nie kładź zwłok,
Rzuć narzeczoną!
Spiesz się, spiesz, czym ci zwierz,
Łodzie i sieci?
Tarcz i miecz to twa rzecz,
Strój mężnych dzieci.
Dalej, jak wichr, co bór
Z gruntu wywala,
Lub jak te statki na wtór
Miażdżąca fala!
Chodźcie już, chodźcie już,
Chodźcie w te tany,
Rycerz, chłop, giermek, stróż,
Pań i poddany.
Idą już, idą już!
Zastęp przemnogi!
Orlich piór wszerz i wzdłuż
Pełne rozłogi!
Odrzuć szal, podnieś stal!
Ze mną na przedzie!
Pieśnią swą Donuil Dhu
W bój cię powiedzie.


PIEŚŃ OSTATNIEGO MINSTRELA

PIESŃ SZÓSTA

XXIII
HAROLD

O, posłuchajcie, piękne damy!
Nie o rycerskich czynach dzieli
Z wami się pieśń ma; śpiewać mamy
O smutnym losie Rozabelli.

"Do cum, do cum, żeglarze mili!
Ty, Pani ma, nie zwlekaj dłużej!
W <Kruczym> się <Gnieździe> schroń tej chwili
I nie chciej dziś już kusić burzy.

Grzebienie fal już całe w bieli,
Mewy na skały mkną z rozpaczy,
Rybacy Ducha Wód słyszeli,
A to rozbicie statków znaczy.

Wróż nasz ostatnią widział nocą
Zmoczone gzło na pięknej pani,
Po co dziś walczyć z fal złą mocą,
Więc do bezpiecznej idź przystani!"

"Nie że lord Lindsay o tej porze
Urządza bale sam w Roslinie,
Jeno że matka ma, nieboże,
Ze samotności w zaimku ginie.

Nie że gonitwy jest godzina,
A Lindsay jeździ jak niewiela,
Jeno że ojciec nie tknie wina
Gdy mu nie poda Rozabella."

Ponad Roslinem noc się pali:
Światłość, nad zamkiem gorejąca,
Szersza od watry w górskiej hali,
Stokroć czerwieńsza od miesiąca.

Żar nad Roslinem ponad żary
Zrumienił w okrąg leśne zręby:
Hawthorndzkie widzą go pieczary,
Drydenskiej puszczy widzą dęby.

Kościół zamkowy cały w łunie,
Roslińskich grób to jest rycerzy:
Każdy z baronów miast w całunie,
W zbroi, bez trumny tutaj leży.

Snadź wszystko pali się dokoła,
Zakrystia, ołtarz w ogniach płonie,
Kolumn liściaste płoną czoła,
Umarłych wojów płoną bronie!

Goreją blanki i wierzeje,
W rozety arkad strojne mury:
Tak się to zawsze tutaj dzieje,
Gdy ma z Saint Clairów umrzeć który.

Dwudziestu panów na Roslinie
Jest pogrzebionych w tym kościele,
Morze ma tylko w swej głębinie
Umiłowaną Rozabellę.

Gromnice, dzwony, psalmów tony
Wszyscy z Saint Clairów zmarłych mieli;
Jęk li ponury wód i wichury
To pogrzeb był lubej Rozabelli.


DZIEWICA Z JEZIORA

PIEŚŃ TRZECIA
KRZYŻ OGNISTY

I
Czas leci niewstrzymany. Ludzie, co niedawno
Na kolanach dzieciństwo nasze piastowali
I czy dziejami przodków, czy bajką zabawną
Duch w nas wieszczy i miłość kraju zapalali:
Gdzież są? - znikli ze świata; zmarli lub zgrzybiali,
Z myślą znużoną, z sercem półskrzepłym już w łonie,
Jako szczątki rozbicia nad brzegami fali,
Czekają, zda się, rychło, jak morze w swe tonie,
Wieczność ich coraz bliższa zajmie i pochłonie.

Żyją jednak, co jeszcze pomną owe czasy,
Gdy, skoro wódz góralski w róg łowczy uderzył,
Głos ten ożywiał góry, doliny i łasy,
Zwoływał na ochotę i sam radość szerzył;
Gdy, skoro wróg zagroził lub wódz bój zamierzył,
Cały klan, jak mąż jeden, rzucał dom spokojny,

Śpiesząc, gdzie wbity sztandar wśród pola się jeżył;
A wszystkie kobzy w górach grały pochód zbrojny,
A krzyż ognisty krążył jak meteor wojny.

VIII
Stos już gotowy. Z pobliskiej zagrody
Prowadzą kozła, patryjarchę trzody.
Kładą na stosie. Mnich wodą go skropił,
Wódz po rękojeść miecz w piersiach utopił.
Krew się po stosie polała strumieniem;
Cierpliwe zwierzę, z błagalnym wejrzeniem,
Konając z wolna, patrzyło na wrogów,
Gdy stos ze czterech zapalali rogów.
Naówczas Brian, nad ciałem ofiary
Szepcząc na przemian modlitwy i czary,
Ułożył, strzegąc ścisłych miar przepisu,

W krzyż, łokieć długi, dwie gałęzie cisu
Wzięte z drzew, które na Inch-Kaliachu,
Wiejąc nad szczytem kościelnego gmachu,
Mrocznym swym cieniem, jak kirem żałoby,
Klanu Alpina okrywają groby
I szum swój łącząc do jeziora szmerów,
Słodzą sen wieczny dawnych bohaterów.
Brian, oburącz krzyż wznosząc do góry,
Wzniósł razem lica i wzrok swój ponury,
A strach i zapał słuchaczów przeniknął,
Gdy taką klątwę ku niebu wykrzyknął:

IX
"Hańba i biada z ojca na syna!
Kto krzyż ten widzi, a zapomina,
Że rósł na grobach klanu Alpina,
Gdzie dawnych wodzów jego rodzina
Śpi w cieniu drzew tych opieki.
Niech zdrajca, w nędzy wlokąc swe łata,
Nie opłakany schodzi z tego świata,
Prochami jego wiatr niech pomiata,
Przekleństwo ojca, syna i brata
Niechaj go ściga na wieki!"

Umilkł. Lennicy stojący kotem,
Z ognistym wzrokiem, z licem wesołem,
Błyszczące miecze wstrzęśli nad czołem,
Tarczą o tarczę zabrzękli społem -
I szmer, jak burzy dalekiej,

Rósł coraz bardziej, jak burza grzmiąca,
Jak pośród burzy fala hucząca,
Gdy się o twarde brzegi roztrąca,
Aż okrzyk jeden z ust ich tysiąca
Zabrzmiał: "Przekleństwo na wieki!"

Wstrząsły się echem Benwenu skały,
Zawył w wąwozach wilk wygłodniały,
Spłoszone sępy w krąg zakrakały,
Przeczuły z hasła żer, co mieć miały:
Trupy i świeżej krwi rzeki.


Tłumaczenia: Pielgrzym: Bohdan Zaleski, Kołysanka rycerska: Jan Kasprowicz, Pieśń wojenna Donalda Dhu: Jan Kasprowicz, Pieśń ostatniego minstrela: Jan Kasprowicz, Dziewica z jeziora: Antoni Edward Odyniec