Fala była zresztą prawie niewidoczna z brzegu i przyczyna katastrofy „Crusadera” długo pozostawał tajemnicą. Dinsdale zdobył kopię filmu, na którym zarejestrowano próbę. Eksperci przejrzeli film klatka po klatce. Na jednej z nich, poprzedzającej katastrofę, spostrzegli coś, co było niezauważalne w czasie normalnej projekcji – słynną ‘V’- falę, podobną do tej, jaką w 1960 roku zarejestrował Lowry.
    Dinsdale, Który fenomenowi z Loch Ness poświecił dwie książki – „Loch Ness monsters” i „The Leviathans” – w tej drugiej tak sformułował swe domysły dotyczące tego zdarzenia: „Myślę, że jedno ze zwierząt znajdowało się tuż pod powierzchnią. Ryk silnika „Crusadera” musiał je przestraszyć, tak że zaczęło płynąć gwałtownie tworząc 30-centymetrową falę, długa na setki metrów. /…/ Łódź rozwijająca prędkość 200 mil na godzinę może w krótkiej chwili przebyć szmat drogi. Przy takiej prędkości fale o wysokości tylko kilkunastu centymetrów niechybnie spowodują katastrofę”. W starym roczniku „Daily Telegrach”, w numerze, który ukazał się w dzień po katastrofie, Dinsdale znalazł ponadto wywiad z jednym z widzów, który był świadkiem, jak „Crusader” uderzył w trzy kolejne fale. Obserwatorzy siedzący naprzeciw miejsca katastrofy widzieli, jak na moment przed zderzeniem Cobb głębiej wtulił się w fotel.
    Lata siedemdziesiąte nad Loch Ness to już niepodzielna Era Amerykanów. W 1971 roku na scenie pojawia się Dr Robert H. Rines, Fizyk i prawnik z Bostonu, dynamiczna osobowość, która na dziesięciolecie zdominuje charakter badań fenomenu Loch Ness. Rines ma poparcie Bostońskiej Akademii Nauk Praktycznych, liczącej 350 członków, oraz wpływowego dziennika „New York Limes”, który zgłosił gotowość pokrycia kosztów ekspedycji. Rines jest ponadto dziekanem Szkoły Prawniczej Pierce’a w Conocord w New Hampshire. Akademia, której przewodniczy, stawia sobie za cel promocję badań w wybitnych dziedzinach wiedzy oraz propagowanie zdobyczy techniki wśród społeczeństwa USA. Zajmuje się ponadto rozszyfrowaniem zagadki wielkich nieznanych zwierząt, zaprzątającej od lat uwagę opinii publicznej.
    Oprócz standardowego wyposażenia w sonary, Amerykanie przywożą nowość techniczno – elektroniczną, stroboskopową kamerę do zdjęć podwodnych. Zapowiadają „lato prawdy’ dla Nessie. Wyprawa kończy się pełnym fiaskiem ekipy.
    Ale w następnym roku Amerykanie są znowu. Zakładają bazę nad zatoką Urquhart, która stanowi przedłużenie jeziora, w pobliżu wsi Dumnadrochit. W poprzednim dziesięcioleciu właśnie z tych okolic pochodziła większość doniesień o pojawieniu się Nessie. Tym razem stroboskopowa kamera sprzężona z echosondą. I pewnego dnia… SUKCES! Ekran oscyloskopu sygnalizuje obecność jakiegoś znacznych rozmiarów obiektu pod łodzią. W tym momencie kamera wykonuje z bliskiej odległości dwa udane zdjęcia tego samego obiektu.
    To jest chyba nareszcie to, na co czekano. Zdjęcia pokazują szeroką, rombowatą płetwę długości około 2 metrów, oraz fragment brzucha wielkiego zwierzęcia. Ciało pokryte się chropowatą skórą. Materiał Filmowy i wyniki sonarowania analizują miedzy innymi czołowi eksperci NASA. Stwierdzają, że zapis oscylografu potwierdza w sposób bezdyskusyjny autentyczność zdjęć. Długość zwierzęcia oceniają na 6-9 metrów, wymiary płetwy – 1,8-2,4 metra długości i 0,6-1,2 metra szerokości. Ogon ma długość co najmniej 2,5 metra. Zdaniem zoologów widoczna na zdjęciu płetwa na należy do żadnego z znanych zwierząt. Badacze z amerykańskiego New England Aquarium Wyrażają opinię, że nie jest to ssak.
    W następnych latach Loch Ness przeżywa niemal najazd ekip badawczych z różnych krajów, miedzy innymi zjawiają się po raz pierwszy Japończycy ze swoją elektroniczną supertechniką. Oczywiście rośnie gwałtownie ilość zjeżdżających nad jezioro turystów. Biura podróży zbierają bogate żniwa. Pensjonaty, hotele i rybackie chaty mają komplety gości. Muzeum Nessie Założone w Drumnadrochit przez Rolada Brennera odwiedza każdego sezonu ponad 100 tysięcy zwiedzających.
    Corocznie jest też nad jeziorem ekipa Rinesa. W 1975 roku ich podwodne kamery sprzężone z sonarami wykonują wiele zdjęć. Na kilku z nich zarejestrowano ogromne, aktywnie poruszające się obiekty. Jedno, wykonane na zbliżeniu, pokazuje tył zwierzęcia z dwiema płetwami o kształcie nie znanym zoologom.
    Teraz już co raz śmielej zaczynają zabierać głos uczeni. Dr Christopher McGowan z Królewskiego Muzeum w Ontario wyklucza hipotezę zakładającą, że Nessie może być ssakiem – wielorybem, ogromną foką, czy delfinem. Zwierzęta te są szczególnie ruchliwe i z pewnością można by je widywać częściej, niż dotychczas widywano Nessie. Poza tym są to stworzenia dobrze znane ludziom. Roy P. Macka, profesor biochemii na uniwersytecie w Chicago i autor wydanej w Stanach Zjednoczonych książki „The Home of the Loch Ness Monsters”, przypuszczają, że może chodzić o odmianę jakiś ogromnych salamander lub trytonów. Na poparcie swej tezy przedkładają współcześnie żyjącą salamandrę japońską, osiągającą długość ponad 1,5 metra, blisko spokrewnioną z ogromnym płazem, którego szczątki odkopano w Anglii w warstwie górnego miocenu. Fauna Loch Ness niewiele się zmieniła od czasu odcięcia zatoki od morza, które nastąpiło po ostatnim okresie lodowcowym. „Nie ma żadnych powodów, dla których ten typ płazów nie mógłby przetrwać przez pliocen (około 9 milionów lat temu) w okres post glacjalny. Nie widać przeszkód, które uniemożliwiłyby jego istnienie w polodowcowym basenie Loch Ness” – stwierdza Lane.
    Pojawiają się też hipotezy, że Nessie to wielka mątwa albo gigantyczny bezskorupowy ślimak słodkowodny. Zwolennicy tych teorii powołują się na fakt, że nigdy nie znaleziono żadnych kostnych szczątków potwora. Jest także polski akcent w tym wszystkim – jeden z dziennikarzy PAP zajmujący się fenomenem Loch Ness pisze: „Najprawdopodobniej są to gigantyczne czarne pstrągi zamieszkujące w jeziorze i osiągające niekiedy wielkie rozmiary”. Hipoteza jest typowo wędkarska – największym złowionym pstrągom daleko do długości 1 metra, a egzemplarze półmetrowe uważane są za rekordowe. Dziennikarz nie wyjaśnia, jakie przyczyny miałyby, sprawić te szkockie pstrągi postanowiły rozrastać się do kilku metrów. Teoria, że Nessie jest rybą, ma zresztą więcej zwolenników, choć ichtiolodzy nie potrafią skazać, o jaką ryby mogłoby chodzić. Łososie żyjące w Loch Ness nie przekraczają długości 1,2 metra. Największymi słodkowodnymi rybami Europy są sumy dochodzące do 3 metrów długości i osiągające wagę do 300 kilogramów, ale sumów nie ma w Loch Ness.
     Chyba najpopularniejsza jest teoria, że szkocki potwór to gad.
    Mała głowa, długa szyja, beczkowy tułów i płetwowate kończyny Nessie zwracają uwagę wielu paleontologów na jej podobieństwo do plezjozaurów, dużych gadów wodnych prowadzących drapieżny tryb życia. Rozwinęły się one w środkowym triasie około 200 milionów lat temu, a ich ostatnie kostne szczątki pochodzą sprzed 70 milionów lat. Plezjozaury były prawdopodobnie żyworodne, gdyż nigdy nie wychodziły na ląd. Miały długą szyję, krępy, okrągły tułów i długi ogon, oraz cztery płetwowate kończyny; wypisz, wymaluj – Nessie. Fakt, że były to zwierzęta morskie, nie zbija z tropu naukowców. Kiedy w wyniku ruchów tektonicznych wydźwignęły się wzgórza Szkocji i Loch Ness zostało praktycznie odizolowane od morza, niektóre z nich mogły się z czasem przystosować do warunków słodkowodnych. Zresztą w szkockim jeziorze niekoniecznie muszą żyć plezjozaury. Należały one do dużej grupy gadów znanej z licznych odmian i gatunków, i wielu uczonych uważa, że w Loch Ness mogła przeżyć jakaś odmiana endemiczna, lokalna, niewystępująca na innych terenach.
    Interesującą hipotezę dotyczącą sposobu odżywiania się Nessie sformułował cytowany już wcześniej biochemik Roy P. Macka. Wyciągnął on ciekawe wnioski z faktów, że dno w zatoce Urquhart, gdzie najczęściej widywano potwory, ma bardzo ubogą roślinność, oraz że w zatoce tej , przed wyruszeniem na tarło w górę licznie uchodzących tu strumieni, zabierają się ogromne ławice łososi. Nessie nie może być roślinożerna, zdaniem Mackala, podstawowy składnik jej diety stanowią własne łososie. Uczony obliczył, że w całym zbiorniku przebywa około 1,7 miliona dorosłych łososi o łącznej wadze około 680 tysięcy ton. Ta masa może – twierdzi Macka – wyżywić nie jedną, ale nawet 150 – 200 dorosłych Nessie. Uważa się z resztą powszechnie, że jeśli Nessie istnieje, musi ich być całe stado.
    Mimo zajęcia ostrożnego stanowiska, wielu poważnych ludzi nauki zaleca kontynuowanie badań. Dr Christopher McGowan z Królewskiego Muzeum w Ontario mówi: „Nie widzę powodów, aby wątpić w fachowość naukowców z Bostońskiej Akademii Nauk Praktycznych, bądź w autentyczność ich doniesień. Z prawdziwą satysfakcją musze stwierdzić, że istnieje wystarczająca ilość przekonywujących dowodów na obecność niewyjaśnionego fenomenu w Loch Ness – wszystko wskazuje na istnienie wielkich wodnych zwierząt. Zagadka Loch Ness winna być obiektem skonsolidowanych i interdyscyplinarnych badań”. Dr Georgie R. Zug, kierownik wydziału płazów i gadów w instytucie Smithsona w Waszyngtonie, stwierdza między innymi: „Jestem przekonany, że zebrane dane wskazują na obecność jakichś ogromnych zwierząt w Loch Ness, ale nie pozwalają ich niestety zidentyfikować. Mogą one jednak stanowić impuls da dalszych badań flory i fauny Loch Ness. Pozwalają również nie uchodzić za zwykłych szaleńców badaczom interesującym się tym zjawiskiem i pragnącym je wyjaśnić”.
    W roku 1975 ma jeszcze jedno znamienne wydarzenie. 11 grudnia tego roku w Pałacu Westminsterskim, który był świadkiem tylu historycznych przemówień i debat, zbiera się Izba Gmin, aby dyskutować nad sprawą… Nessie. Przez prawie trzy godziny świadkowie przedstawiają swe relacje, entuzjaści i członkowie LNPIB prezentują filmy, zdjęcia i wyniki sonarowania, uczeni ich interpretacje i własne hipotezy. Po burzliwej dyskusji, na wniosek dr Rinesa i Sir Petera Scotta – współzałożyciela LNPIB, przewodniczącego Światowego Funduszu na Rzecz Dzikich Zwierząt, syna znanego podróżnika Roberta F. Scotta, angielskiego zdobywcy bieguna południowego – Izba Gmin uznaje mieszkańca Loch Ness za zwierzę realnie istniejące i nadaje mu oficjalną naukową nazwę Nessieteras rhombopteryx – potwór Nessie z rombowatą płetwą.
    Rines organizuje kolejną ekspedycję. Przygotowania trwają wiele miesięcy. Na początku czerwca 1976 roku pierwsi członkowie blisko 30-osobowej międzynarodowej grupy instalują się nad zatoką Urquhart. W skład ekipy wchodzi szereg doskonałych specjalistów. Kierownictwo spraw związanych z fotografowaniem powierzono wybitnemu ekspertowi z NASA, Charlsowi W. Wyckoffowi, wynalazcy filmu używanego w czasie rejestracji wybuchów nuklearnych i powierzchni księżyca. W śród aparatów ekspedycji znajduje się automatyczna kamera 16-milimetrowa wyposażona w kolorowe filmy, wykonująca zdjęcia co 15 sekund. Aparat jest wynalazkiem uczestnictwa wyprawy, wykładowcy z Instytutu Technologii w Massachussets, dr Herolda Edgertona, który stosował go wielokrotnie przy filmowaniu zatopionych skarbów i statków, między innymi słynnego „Monitora” z okresu wojny secesyjnej, leżącego w wodach opływających przylądek Hatteras. Z kamerą zsynchronizowany jest inny wynalazek doktora Edgertona – olbrzymie pulsujące reflektory o sile świateł dwukrotnie wyższej niż to, którym posługiwano się w czasie poprzednich badań. Inne kamery funkcjonować będą przy stale świecących się reflektorach zasilanych z lądu. Wszystko to pozwala na efektywną pracę kamer w promieniu zaledwie 12 metrów – filmowanie w Loch Ness jest szczególnie utrudnione ze względu na silne zmętnienie wody, z chmurami szlamu zalegającymi nad dnem.
    Po raz pierwszy, dzięki kamerze telewizyjnej funkcjonującej cała dobę i stale nadzorowanej przez jednego z członków ekspedycji, siedzącego w nadbrzeżnej willi, życie w głębi jeziora jest przedmiotem stałej obserwacji. W momencie dostrzeżenia jakiegoś ruchu na ekranie telewizyjnym obserwator ma włączyć dwie zanurzone w wodzie kamery – jedną z filmem czarno-białym, drugą z kolorowym co pozwoliłoby utrwalić obrazy stereoskopowe. Członkowie ekipy liczą na to, że Nessie być może sama podpłynie do podwodnego sprzętu zwabiona światełkami i szumem silników elektrycznych. W czasie testowania kamer w potężnym akwarium w Bostonie zauważono bowiem, że rekiny, morskie żółwie i małe rybki wykazywały wprost niezwykłe zainteresowanie zanurzoną w wodzie aparaturą.
    Badaniami Akustycznymi za pomocą echosond kieruje Martin Kleiner, specjalista od poszukiwań podwodnych. Badania metodą podczerwieni powierzono dr Georgowi Newtonowi z Instytutu Technologii w Massachussets, który z obserwatorium zainstalowanego na wieży w ruinach średniowiecznego zamku Urquhart śledzi powierzchnię jeziora przy pomocy czułej aparatury, zdolnej wykazać 1-stopniową różnicę temperatury wody.
    Mimo tak doskonałego wyposażenia technicznego i szeroko zakrojonego programu badań wyniki ekspozycji są dość skromne. Najbardziej owocne były dni 30 czerwca i 1 lipca. Zapis echosondy zasygnalizował wówczas obecność 3-metrowego, aktywnie poruszającego się obiektu w odległości 180 metrów od aparatu. Ale „mała Nessie” reaguje inaczej, niż ryby w akwarium. Obiekt posuwał się w stronę aparatu, następnie zwolnił, zatrzymał się a po minucie oddalił się ostrożni. Następnego dnia odebrano podobne sygnały z odległości około 100 metrów, przedmiotu o kształcie przypominającym szczeki domniemanego potwora. Ekipa nie dysponowała jednak sprzętem potrzebnym do wydobycia obiektu z takiej głębokości.
    Kolejny rok nie przynosi żadnych rewelacji. Efekty są zbliżone do ubiegłorocznych. Badacze uzyskują szereg zapisów dźwiękowych, których źródłem są jakieś duże, będące w ruchu obiekty – to wszystko. Lato 1978 roku jest też właściwie fiaskiem.
    Ale Rines nie daje jeszcze za wygraną. Na rok 1979, obok rutynowego sprzętu, przygotowuje Nessie nową niespodziankę – „broń biologiczną” w postaci dwu tresowanych, obwieszonych elektroniką delfinów. Zwierzęta są intensywnie szkolone w oceanarium – teatrze morskim w Islamonada na Florydzie. Te inteligentne, niezwykle ciekawskie ssaki mają dotrzeć do znajdujących się w jeziorze grot podwodnych, których nie zdołano dotąd spenetrować. Przypuszcza się, że właśnie tam ma swe kryjówki Nessie, a raczej cała ich rodzina. Parę delfinów wyposażono w ultraczułe sondy akustyczne i kamery reagujące z odległości 4,2 metrów od ruchomego obiektu podwodnego. Ze względu na słodkowodne warunki Loch Ness, delfiny mogą pracować nie dłużej niż 1-2 godziny dziennie, pozostały czas mają spędzać w specjalnych basenach.
     Pomysł użycia delfinów do tropienia Nessie jest właściwie jedynym godnym efektem 1979 roku. Jest to pożegnalny pomysł Rinesa.
    W roku następnym i w latach osiemdziesiątych goszczą nad Loch Ness różne ekipy – bez rezultatów zasługujących na odnotowanie. Wciąż jeszcze napływają doniesienia od świadków spotkań z Nessie. Skalają je przede wszystkim Anglicy, Włosi, Kanadyjczycy, Amerykanie, Francuzi, Japończycy a także Filipińczycy, Egipcjanie, Sudańczycy i Tajowie. W sumie jednak zainteresowanie mieszkańcem Loch Ness wyraźnie słabnie. Po okresie euforii wyraźnie następuje okres zniechęcenia zagadką. W sezonie bez specjalnego kłopotu można wynająć wolny pokój nad jeziorem. Sprawa Nessie znajduje się w impasie.
    Tymczasem w Londynie od kilkunastu już lat tamtejszy sprzedawca gazet, Adrian Sine, cały swój wolny czas poświęca na gromadzenie informacji dotyczących szkockich potworów i próbom wyjaśnienia odwiecznej zagadki. Jest bardzo krytyczny wobec poprzedników. Większość relacji uważa za niepoważne, a słynne zdjęcie wykonane przez dr Wilsona w 1934 roku – za falsyfikat. Jego pasja zbiega się w czasie z zaniepokojeniem właścicieli malejącymi obrotami hoteli, i biur podróży w Szkocji. SA gotowi wyasygnować na nową wyprawę ponad milion funtów. Przez dwa lata Sine przygotowuje ekspedycję. W USA kupuje najnowocześniejszy sprzęt do wykrywania podwodnych obiektów, między innymi echosondy sterowane komputerami. Kupuje i wyposaża miniaturową, zdalnie sterowaną łódź podwodną z echosondą, kamerami filmowymi i silnymi reflektorami. Nabywa też 24 szybkie stateczki i instaluje na nich echosondy sprzężone z komputerami.
    9 października 1987 roku członkowie ekspedycji – ochrzczonej kryptonimem „Deepscan” – rozpoczynają badania i pracują przez trzy dobry bez wytchnienia. W drugim dniu akcji jedna z echosond odebrała z głębokości 60-80 metrów wyraźny sygnał. Chester Fabian, emerytowany ratownik morski z Plymouth, uczestnik wyprawy, tak to opisuje: „Sygnał był bardzo wyraźny, więc na pewno pochodził od czegoś dużego i żywego. Żywego dlatego, że to coś przesuwało się, a potem zaczęło schodzić w dół. Sygnał był co raz słabszy, wreszcie zanikł. Miniaturowa łódź podwodna była wtedy bardzo daleko od tego miejsca i zanim przypłynęła, to coś ukryło się”. Kilkanaście godzin później powtórzono sonarowanie w tym samym miejscu, ale uchwycony wcześniej sygnał nie pojawił się. Świadczyłoby to o tym, że natrafiono jednak na coś, co się porusza. Adrian Sine twierdzi jednak zniechęcony, że to nie był potwór, ale nie wyjaśnia, na czym opiera swój sceptycyzm. Następnego lata 24 stateczki z jaskrawym napisem „Deepscan” na burtach wożą po jeziorze turystów.

    Rok 1988 nie wnosi niczego nowego do wyjaśnienia zagadki Loch Ness. Ale sprawa Nessie z pewnością na tym się nie kończy.

 Radek Czernych

Na podstawie informacji ze strony:
http://www.nessie.co.uk/