HEJ, Z PAROBKAMI...

Hej, z parobkami z Dysart,
Z chłopacami z Bukeven,
Hejże, z kumami z Largo
Hej, z dziewczętami z Lewen.

Zwołajcie, zwołajcie ich,
Zwołajcie ich, rodacy.
Hejże, zwołajcie ich,
Bo wiele mamy pracy.

Będziem historie powiadać
I pieśni będziem śpiewać,
I grosze będziem wydawać,
I kufle będziem nalewać.

Tak żyłem w nasze dni,
A ci, co przyjdą za nami,
Niech takoż radują się
Zarobionymi groszami.

 HEY CA' THROUGH

It's up wi' the carles o' Dysart
And the lads o' Buckhaven
And the kimmers o' Largo
And the lasses o' Leven.

Hey, ca' through, ca' through,
For we hae mickle ado!
Hey, ca' through, ca' through,
For we hae mickle ado!

We hae tales tae tell
And we hae sangs tae sing;
We hae pennies tae spend
And we hae pints tae bring.

We'll live a' our days
And them that come behind,
Let them do the like
And spend the gear they win.


PIOSENKA

Radosne brzegi pięknej Doon,
Czemu tak ślicznie kwitniecie,
Czemu śpiewacie, ptaki zakochane,
Gdy mi tak smutno na świecie?

Serce mi krwawisz, ptaszku mój,
W gałęziach śpiewający.
Bo przypominasz minione dni
Miłości mojej gorącej.

Często płynąłem piękną Doon,
Patrzeć, jak pną się powoje.
0 swej miłości śpiewał ptak,
A ja śpiewałem o mojej.

I z lekkim sercem zerwałem różę
Z krzaka, gdzie rosną ciernie,
A zła kochanka ukradła różę,
Ale cierń został we mnie.

YE BANKS AND BRAES

Ye banks and braes o' bonnie Doon
How can ye bloom sae fresh and fair?
How can ye chaunt, ye little birds,
And I sae weary, fu' o' care.

Ye'll break my heart, ye warbling birds
That wanton through the flowery thorn,
Ye mind me o' departed joys,
Departed, never to return.

Oft hae I roved by bonnie Doon
To see the rose and woodbine twine,
And ilka bird sang o' its love,
And fondly sae did I o' mine.

Wi' lightsome heart I pu'd a rose
Fu' sweet upon its thorny tree
But my fause lover stole my rose,
And Ah! he left the thorn wi' me.

 
MA MIŁOŚĆ JEST JAK RÓŻY KREW

Ma miłość jest jak róży krew,
Krew róży w czerwca świt.
Ma miłość jest jak rzewny śpiew,
Melodii cudnej rytm.

W piękności twojej strojna blask,
Jak w łunę jasnych zórz,
Ma miłość przetrwa świat i czas,
Gdy dna już wyschną mórz.

Gdy wszystkich mórz dna wyschną w krąg,
Skał w słońcu zniknie ślad,
Wyciekną piaski z Czasu rąk,
Ma miłość przetrwa świat.

Więc czym rozłąka? - Zdrowa bądź!
Do ciebie wrócę tu,
Choć mil tysiące miałbym brnąć
Bez sił, bez tchu, bez snu.
MY LUVE IS LIKE A RED, RED ROSE

O, my luve is like a red, red rose,
That's newly sprung in June.
O, my luve is like a melodie,
That's sweetly play'd in tune.

As fair art thou, my bonie lass,
So deep in luve am I,
And I will luve thee still, my dear,
Till a' the seas gang dry.

Till a' the seas gang dry, my dear,
And the rocks melt wi the sun!
And I will luve thee still, my dear,
While the sands o life shall run.

And fare thee weel, my only luve!
And fare thee weel, a while!
And I will come again, my luve,
Tho it were ten thousand mile!


JOHN ANDERSON

John Anderson, mój stary,
Gdy nas złączył los,
Twarz twoja była smagła,
Kruczoczarny włos.
Dziś czoło twoje łyse, John,
A włosy pokrył szron,
Lecz błogosławmy siwą skroń,
John Anderson, mój John.

John Andersen, mój stary,
W góręśmy razem szli,
Przeżyliśmy ze sobą, John,
Wiele wesołych dni.
Dziś czas nam złazić na dół, John,
Zejdziemy w dłoni dłoń.
Spoczynek czeka nas u stóp,
John Andersen, mój John.
JOHN ANDERSON, MY JO

John Anderson my jo, John,
When we were first acquent;
Your locks were like the raven,
Your bony brow was brent;
But now your brow is beld, John,
Your locks are like the snaw;
But blessings on your frosty pow,
John Anderson my Jo.

John Anderson my jo, John,
We clamb the hill the gither;
And mony a canty day, John,
We've had wi'ane anither:
Now we maun totter down, John,
And hand in hand we'll go;
And sleep the gither at the foot,
John Anderson my Jo.
 
MOJA ŚLICZNA BELL

Z uśmiechem wiosna jasna wschodzi.
Ucieka zrzędna zima w dał;
Lśni w kryształowo czystej wodzie
Błękitne niebo pośród fal.
Ranek wytrysnął nad wzgórzami,
Wieczór pian morskich złoci biel,
Wszystko się cieszy promieniami,
A ja się cieszę śliczną Bell.

Wiosna za rękę lato trzyma,
A za nim żółta jesień tuż.
I znów powraca mroczna zima,
I wiosna jawi się wśród wzgórz.
Tak świat się zmienia i zdarzenia,
Czas leci, choćby z bicza strzel!
Lecz nieprzerwanie, żyjąc dla niej,
Uwielbiam moją śliczną Bell.
 
 
  ADDRESS TO A HAGGIS

Fair fa' your honest, sonsie face,
Great chieftain o' the Puddin-race!
Aboon them a' ye tak your place,
Painch, tripe, or thairm:
Weel are ye wordy of a grace
As lang's my arm.

The groaning trencher there ye fill,
Your hurdies like a distant hill,
Your pin wad help to mend a mill
In time o' need,
While thro' your pores the dews distil
Like amber bead.

His knife see Rustic-labour dight,
An' cut you up wi' ready slight,
Trenching your gushing entrails bright
Like onie ditch;
And then, O what a glorious sight,
Warm-reekin, rich!

Then, horn for horn they stretch an' strive,
Deil tak the hindmost, on they drive,
Till a' their weel-swall'd kytes belyve
Are bent like drums;
Then auld Guidman, maist like to rive,
_Bethankit_ hums.

Is there that owre his French _ragout_
Or _olio_ that wad stow a sow,
Or _fricasee_ was mak her spew
Wi' perfect sconner
Looks down wi' sneering, scornfu' view
On sic a dinner?

Poor devil! See him owre his trash,
As feckless as a wither'd rash,
His spindle shank a guid whip-lash,
His nieve a nit;
Thro' bluidy flood or field to dash,
O how unfit!

But mark the Rustic, haggis-fed,
The trembling earth resounds his tread,
Clap in his walie nieve a blade,
He'll mak it whissle;
An' legs, an' arms, an' heads will sned,
Like taps o' thrissle.

Ye Pow'rs wha mak mankind your care,
And dish them out their bill o' fare,
Auld Scotland wants nae skinking ware,
That jaups in luggies;
But, if ye wish her gratefu' prayer,
Gie her a Haggis!

ME SERCE JEST W GÓRACH...

Me serce jest w górach, me serce nie tu!
Tam pnie się za sarną po skałach, po mchu!
Za samą, jeleniem tam tropi mój wzrok,
Me serce jest w górach, gdzie bądź niosę krok!
Żegnajcie mi, góry! mój kraju, bądź zdrów!
Ojczyzno walecznych! kolebko mych snów!
Gdziekolwiek po świecie zapędzi los mnie,
Me serce ku górom, ku górom się rwie!

O, żegnam was, góry! i wieczny wasz śnieg,
I wasze doliny zielone wzdłuż rzek,
I żegnam sosnowy szumiący wasz bór,
I waszych strumieni ryczący im wtór.
Me serce jest w górach, me serce nie tu!
Tam pnie się za sarną po skałach, po mchu!
Za sarną, jeleniem tam tropi mój wzrok,
Me serce jest w górach, gdziekolwiek mój krok!
MY HEART'S IN THE HIGHLANDS

Farewell to the Highlands, farewell to the North,
The birth-place of Valour, the country of Worth ;
Wherever I wander, wherever I rove,
The hills of the Highlands for ever I love.

Chorus:
My heart's in the Highlands, my heart is not here,
My heart's in the Highlands, a-chasing the deer;
Chasing the wild-deer, and following the roe,
My heart's in the Highlands, wherever I go.

Farewell to the mountains, high-cover'd with snow,
Farewell to the straths and green vallies below;
Farewell to the forests and wild-hanging woods,
Farewell to the torrents and loud-pouring floods.
My heart's in the Highlands, &c.


 

 

 

AULD LANG SYNE

For auld lang syne, my dear,
For auld lang syne,
We'll tak a cup of kindness yet,
For auld lang syne!

Should auld acquaintance be forgot,
And never brought to mind?
Should auld acquaintance be forgot,
And auld lang syne?

And surely ye'll be your pint-stowp,
And surely I'll be mine,
And we'll tak a cup o kindness yet,
For auld lang syne!

We twa hae run about the braes,
And pou'd the gowans fine,
But we've wander'd monie a weary fit,
Sin auld lang syne.

We twa hae paidl'd in the burn
Frae morning sun till dine,
But seas between us braid hae roar'd
Sin auld lang syne.

And there's a hand my trusty fiere,
And gie's a hand o thine,
And we'll tak a right guid-willie waught,
For auld lang syne.

ELEGIA NA ŚMIERĆ BIEDNEJ MAILIE

O, płaczcie wierszem, płaczcie prozą,
Pozwólcie płynąć gorzkim ślozom.
Z żalu go za mą wnet powiozą
W śmiertelnej bieli,
Taką naszego barda grozą
Zdjęła śmierć Mailie.

To nie doczesnych dóbr utrata
Rozpaczą serce w nim przygniata,
Nie przez nią go w żałobnych szatach
Ludzie ujrzeli:
On przyjaciela, niemal brata
Utracił w Mailie.

Gdy szedł przez wieś, to zawsze niemal
Tuż przy nim kształt owieczki bielał,
Beczącej miło wśród wesela.
Wszyscy wiedzieli:
Lepszego nie miał przyjaciela
Od biednej Mailie.

Była to owca, moim zdaniem,
Rozsądna, znana z dobrych manier,
Bo nigdy nie łamała barier
W złodziejskich celach.
Samotny w izbie bard zostanie
Bez przyjaciela.

Kiedy wędruje w dół po zboczu,
Widzi owieczkę jej uroczą,
Jej żywy obraz: gdy ochoczo
Chleb dla niej dzieli,
Łzy znowu się po twarzy toczą,
Bo nie ma Mailie.

Nie z naszych pochodziła gajów,
Gdzie owce kręte runo mają.
Rodziców jej na statku z kraju
Zza Tweed ściągnęli.
Lepszej nożyce nie ścinają
Wełny niż z Mailie.

Przeklęty człek w złowrogi dzionek
Wymyślił straszną rzecz - postronek!
To przezeń druhom powieszonym
Tchu brak w gardzieli,
Zęby ich w strachu wyszczerzone -
I martwa Mailie.

O, wy znad Doon bardowie leśni!
Śpiewacy z Ayr, moi rówieśni!
Włączcie się do fujarki pieśni,
Do rzewnych treli:
W nich Robin smutek ucieleśnił
Po martwej Mailie.
 

  A MAN'S A MAN FOR A'THAT

Is there for honest poverty
That hings his head, an a' that?
The coward slave, we pass him by -
We dare be poor for a' that!
For a' that, an a' that,
Our toils obscure, an a' that,
The rank is but the guinea's stamp,
The man's the gowd for a' that.

What though on hamely fare we dine,
Wear hoddin grey, an a' that?
Gie fools their silks, and knaves their wine -
A man's a man for a' that.
For a' that, an a' that.
Their tinsel show, an a' that,
The honest man, tho e'er sae poor,
Is king o men for a' that.

Ye see you birkie ca'd 'a lord,'
What struts, an stares, an a' that?
Tho hundreds worship at his word,
He's but a cuif for a' that.
For a' that, an a' that,
His ribband, star, an a' that,
The man o independent mind,
He looks an laughs at a' that.

A prince can mak a belted knight,
A marquis, duke, an a' that!
But an honest man's aboon his might -
Guid faith, he mauna fa' that!
For a' that, an a' that,
Their dignities, an a' that,
The pith o sense an pride o worth.
Are higher rank than a' that.

Then let us pray that come it may
[As come it will for a' that],
That Sense and Worth o'er a' the earth,
Shall bear the gree an a' that.
For a' that, an a' that,
It's comin yet for a' that,
That man to man, the world, o'er
Shall brithers be for a' that.

Tłumaczenia: Hej, z parobkami...: Aleksander Mierzejawski, Piosenka: Czesław Miłosz, John Anderson: Ludmiła Marjańska, Moja śliczna Bell: Ludmiła Marjańska, Elegia na śmierć biednej Mailie: Ludmiła Marjańska, Ma miłość jest jak róży krew: Zofia Kierszys, Me serce jest w górach: Adam Pajgert