Jest to opowieść o Michaelu Scot'cie, słynnym czarodzieju z Selkirk, znanym z cudownych czynów, jakich dokonywał w sposób niezrozumiały dla ludzkiego umysłu; tym, który rozłupał wzgórze Eildon..na dwoje.
Otóż trzeba wam wiedzieć, że w dawnych czasach Szkocją rządził papież ze swego ogromnego pałacu w Rzymie; i było w zwyczaju, że co rok wyprawiał się do Rzymu człowiek mądry i roztropny, który miał za zadanie dowiedzieć się od Jego Świątobliwości, kiedy przypadają zapusty. Była to wiadomość bardzo ważna dla ludzi, bo od dnia zapustnego zależały daty wszystkich innych świąt kościelnych w ciągu następnych dwunastu miesięcy. Po zapustach nadchodził post; w sześć tygodni później jest Wielkanoc - i tak dalej do końca roku.

Tak się kiedyś zdarzyło, że wybrano Michaela Scota, by pojechał do Rzymu po tę wiadomość. Ponieważ jednak zajmował się on wielu innymi sprawami, nie pamiętał o obowiązku, jaki ludzie mu powierzyli, i przypomniał sobie o nim dopiero w dzień Matki Boskiej Gromnicznej.
Nie było chwili do stracenia, a chociaż każdemu innemu zamiar odbycia podróży do Rzymu i z powrotem w tak krótkim czasie wydawałby się pomysłem szaleńca, dla Michaela nie przedstawiało to najmniejszych trudności.
Zebrał się i poszedł na zielony wygon, gdzie pasły się zaczarowane źrebice z białymi gwiazdami na czole i czarodziejskim błyskiem w ogromnych złocistych oczach.

- Jak szybka jesteś w biegu ? - zapytał pierwszą źrebicę na wygonie.
- Jestem chyża jak wiatr - odparła.
- Nic mi po tobie - rzekł Michael.

Podszedł do następnej źrebicy i zadał jej to samo pytanie:

- Jestem tak szybka, że mogę umknąć wiatrowi, który jest za mną i wyprzedzić wiatr, który jest przede mną - wyjaśniła.
- Ty też się dla mnie nie nadajesz - powiedział Michael.
- Galopuję szybciej od marcowego huraganu - rzekła trzecia źrebica.
- Ale dla mnie nie jesteś dość szybka - oświadczył Michael i podszedł do ostatniej źrebicy na wygonie.
- Jak szybka jesteś? - spytał.
- Jestem szybka jak myśl dziewczęcia biegnąca od jednego do drugiego kochanka - odparła.
- W takim razie jesteś w sam raz dla mnie - rzekł Michael i bez dalszych korowodów dosiadł jej i puścił się w drogę do Rzymu.

Mknęli z prędkością, jakiej nie zdołałoby dorównać nic na świecie Było im wszystko jedno, czy to ziemia, czy morze, lśniące kopyta czarodziejskiej klaczy muskały białą pianę morską tak lekko, jak lekko dotykały śniegu na szczytach górskich i trawy w zielonych dolinach. Z szybkością błyskawicy pozostawili za sobą zamglone krainy i szare wody mórz, przybyli do Rzymu na skrzydłach złotego poranka i wylądowali przed samym domostwem papieskim. Michael natychmiast kazał zawiadomić papieża, że Szkot czeka przed drzwiami, i papież bez chwili zwłoki zszedł do sali audiencjonalnej.

- Przybywam od twoich wiernych dzieci zamieszkujących Szkocję aby się dowiedzieć, kiedy jest dzień zapustny, bo inaczej przepadnie nam post - rzekł Michael.
- Przybywasz za późno - odparł papież - i żadną miarą nie zdążysz wrócić do Szkocji na czas i przekazać tę wiadomość, więc post w istocie minie nie zauważony.
- Czasu jest bardzo dużo - powiedział Michael - bo zaledwie przed kilku minutami opuściłem mój kraj ojczysty i wrócę tak szybko jak tu przybyłem.
- Zaledwie przed kilku minutami! - wykrzyknął papież. - Nie wierzę ani jednemu twojemu słowu. Jaki masz na to dowód? Wtedy Michael pokazał czapkę, którą trzymał w ręku z szacunku dla Jego Świątobliwości.
- Ojcze święty, czy widzisz śnieg na mojej czapce? - spytał. - Jest to śnieg Szkocji, gdzie wszystkie góry pokryte są zimową bielą.
- Rzecz to doprawdy zadziwiająca - zdumiał się papież. - Niemniej powiem ci, co pragniesz wiedzieć. Dzień zapustny przypada na pierwszy wtorek pierwszego wiosennego miesiąca.

Usłyszawszy to Michael ogromnie się uradował, bo dotąd każdy wysłaniec ze Szkocji otrzymywał jedynie wiadomość, który dzień jest dniem zapustnym w nadchodzącym roku, a teraz Michael poznał tajemny sposób, w jaki sam papież ustala ostatki.

- Jestem niezmiernie zobowiązany Waszej Świątobliwości - powiedział i natychmiast odjechał.

Dosiadłszy zaczarowanej źrebicy odbył drogę powrotną z taką samą szybkością, z jaką przyjechał do Rzymu, i ogłosił swoją nowinę w Szkocji.


Źródło: „Baśnie i legendy Wysp Brytyjskich”, Nasza Księgarnia 1985, tłumaczenie Anna Przedpełskia-Trzeciakowska.